Archiwum lipiec 2003, strona 2


lip 16 2003 Uffffffff...........
Komentarze: 4

16 lipca 2003

Ryję prawie po podłodze..:))) ale nie było tak źle.... usłyszałam parę miłych słów.. a w mojej pracy jeśli mnie ktoś pochwali to już po prostu podejrzewam u siebie halucynacje :)) Oczywiście nie pochwalił mnie nikt z przełożonych..ONI NIE MAJĄ TEGO W ZWYCZAJU.. cóż.. obce osoby rzuciły mi parę słów uznania..jaki ze mnie dzieciak że się cieszę..

 w radiu leci jakaś nowa piosenka, tytuł może "Let me in"..bo te słowa się najczęściej powtarzają..a wnoszę z ciśnienia że burzy mi krew..dźwięki wnikają niczym zapach.. zapach..ten tegoo,nie powiem czego:)) nie będę wulgarna na łamach szacownego Blogowiska..ale te dźwięki unoszą  w górę, potem ryp w dół i znowu windują..i tak w kółko, w głowie szumi i się kręci..jak po rasowym winie, rozmowie spojrzeń, lub w trakcie szybkich odwiedzin bram podwórkowych w celach mocno podejrzanych:))hi-hi

 lecę do domu..cmok!!!

mruczanka : :
lip 14 2003 Bez tytułu
Komentarze: 7

14 lipca 2003

Jest prawie trzecia i dłonie usypiają na klawiaturze..chyba się zdrzemnę..jestem tak zmęczona że wizja nalotu któregoś z dyrektorów nie jest w stanie mnie podnieść z krzesła...poza tym jeszcze nie ubrałam w literki tej cichej radości, która wypełnia moje serce..może dlatego że w pewnym momencie o milości nie można pisać zbyt często..wtedy gdy miłość staje się jak modlitwa... zbyt święta ...gdy się o niej krzyczało na cały świat, to w pewnym momencie ten radsony krzyk powraca koncertem ech..i teraz ja łapię te echa do serca..zbieram i chowam zazdrośnie przed pułapkami codzienności..w moim sercu wiosna..ale sza! 

6:22 rano...no to pora się pożegnać..kolejną zmianę mam w środę..chyba że wpadnę we wtorek przed szkoleniem z BHP nr 1567 :))))

Niech mnie ktoś zaniesie do  domu!!!!!! Nienawidzę wracać tramwajem po nocce..jestem aspołeczna i nienwidzę wszystkich świeżych, wyspanych i wyprasowanych ludzi..gapią się na mnie jak na niedobitka ponocnego! A ja się słaniam na nogach ze zmęczenia. ..chciałabym napisać coś ładnego niczym poranek..coś lekkeigo i oderwanego od rzeczywistości..taką jutrzenkę sobie poskładać w słowach na śniadanie..tymczasem odbija mi się bo jak zwykle jadłam..co tu robić o 4 nad ranem gdy ciało pożądliwie stąpa po podłodze i człowiek musi walczyć z pokusą położenia się na czymkolwiek byle zmienić pozycję pionową ? Z tak pełnym żołądkiem i czkawką raczej nie dam rady opiewać jutrzenki..a w radiu tak miło ćwierkają ptaszki..

Widzę Cię Kochanie jak śpisz zwinięta w kłębuszek..z łapką na telefonie..śni Ci się że dzwonisz do mnie, Mały Uparciuchu! Prosiłam żebyś się wcześniej położyła..a Ty mi tu dywersję robisz i puszczasz sygnały o 1 w nocy na dowód..na dowód że tęsknisz. Już ja Ci zrobię wykład..i bynajmniej nie obejdzie się bez rękoczynów. I nic Ci nie da Twój kurs instruktora samoobrony..znam sposoby by Cię powalić jednym małym paluszkiem...

 śpisz i ja się wśliznę za godzinkę telepatycznie w Twoje ramionka Najdroższa..

mruczanka : :
lip 13 2003 Pamiętnik
Komentarze: 8

13 lipca 2003

Skorzystam z tego że wysiadły mi komputery na recepcji ..i sobie popiszę coś na łamach mojego bloczka. Informatyk powiedział że naprawa potrwa 10 minut. Minęło 15, więc pewnie wszystko skończy się za pół godziny.:) A własnie chciałam się wziąść do pracy..czasem przedmioty martwe bywają miłe:)))))))

Tak sobie czytam o czym ja piszę.. o żylakach o gotowaniu..takie pierdołki..o pękniętej rurze i hydrauliku co się urwał z choinki..kiedyś było na moim blogu romantycznie i lirycznie.. a teraz jak już siądę i zacznę pisać o rozpacz pomieszana z szarym życiem..

Moja psychoterapeutka byłaby ze m nie dumna, gdyby miała szansę usłyszeć o moich postępach.,.gdyby miała szansę..bo uciekłam z poradni po drugiej wizycie..

Zupa mnie przeraziła..wróciłam do domu i znalazłam setki powodów żeby nie gotować.. już widziałam minę Kasi i Bartka...on wstanie głodny po odespaniu nocki.. ona wróci zmęczona po dniówce..a tu nic do jedzenia...Przeczytałam kilka dołujących opowiadań Marqueza..coś o świętej w futerale i o Pani Forbes co się zadźgała nożem z miłości i położyłam się spać...napisałam Kaśce sms-a że nie umiem gotować bez śmietany...Jezu..i tak leżałam do 16:30.. wstałam i widok kuchni działał jak widok lufy pistoletu przyłożonego do głowy... i tak się kręciłam..z niechęcią patrząc na garnki i na makaron w woreczku jak na najgorszych wrogów..aż w końcu wyjęłam te pieczarki z lodówki..rzuciłam na patelnię..i tak w ciągu jakiejś godziny ugotowałam taką zupę..że powiem nieskromnie ale szczerze- w życiu nie jadłam pyszniejszego kremu z pieczarek..gęsty..pachnący..i śmietanę znalazłam w czeluściach lodówki..poczułam że udowodniłam sens swego istnienia..zrobiłam zupę i do północy przynajmniej nic nie jest w stanie zniszczyć poczucia zadowolenia z siebie samej..!!

No i kolejna myśl mi się nasuwa.. że czytając moje wywody o zupie ..

albo nie będę sobie robić wyrzutów z tego powodu..

piszę o ziemniakach i żylakach, bo widocznie życie też się z tego składa, choć zawsze byłam gotowa rumienić się z zażenowaniem na jakikolwiek przejaw zwyczajnych, prozaicznych czynności życiowych.. udawać że nie istnieją, lub jak dama nie mówić o nich w towarzystwie..chaaachaachaaaa!!!!!!

Pani agakarolewska należy do ludzi którzy boją się porażki do tego stopnia że ugotowanie zupy, która będzie podlegać ocenie jest w stanie doprowadzić ją do myśli samobójczych. Otóż zupa ugotowana.

A teraz lecę zadzwonić do Żony.

mruczanka : :
lip 13 2003 Niedziela
Komentarze: 5

Właśnie lecę z kościoła do domu, bo dziś moja kolej gotowania obiadu...mam zrobić zupę pieczarkową...JAK TO SIĘ ROBI???? Mam zupę w torebce i pieczarki...chyba się wsypuje ten proszek od razu do wody i gotuje a potem??? Pieczarki się ponoć smaży, ale na czym i jak długo??Jak się kroi pieczarki???? Mam jeszcze makaron muszelki-ale nie wiem-gotować go osobno?? Kiedy wrzucić do zupy? Warzyw żadnych w domu niet..więc taka woda z pieczarkami i makaron..chyba jakaś  śmietana by się przydała na koniec..

chciałam iść na rower..mam dzisiaj nockęi chciałam się dotlenić.. ale raczej do 18:00 nie zdążę zrobić tej zupy więc żegnaj rowerku....

mruczanka : :
lip 12 2003 Płyta nagrobna
Komentarze: 9

12 lipca 2003

Dziś w drodze do pracy w okolicy wschodniej ściany katedry Marii Magdaleny złapał mnie skurcz w gardle

Właśnie postawiłam stopę na płycie nagrobnej jakiegoś na pewno znamienitego obywatela, który teraz jest zapewne samym proszkiem, aczkolwiek zawstydziłam się że tak a nim stoję ( ja..a co dopiero kilka wiader z farbą i kupa cegieł, bo katedrę remontują).

Może jest tylko proszkiem ale tak od razu przyjąć za pewnik że nie ma uczuć? A przecież jego duch mógł stać całkiem blisko mnie w tym momencie..jednym słowem może właśnie stal-bo tknęła mnie myśl ŻE WSZYSTKO SIĘ SKOŃCZYŁO.

 Skończyło się wszystko czego ludzkość mogła się spodziewać że się wysnuje z marzeń..nie będzie żadnych bajek, ani niczego w tym stylu. Resztki pozostały- w postaci murów sypiących się kościołów, pałaców i zamków..w postaci prochów śpiących księżniczek, zardzewiałych mieczy błędnych rycerzy.....

mogę sobie powiedzieć niczym bohaterka powieści G. G. Marqueza "Kurwa mać, mam 25 lat". Podsumowując - od dziecka byłam okłamywana że mogę sprawić że ten piękny świat który widzę a którego nie widzą inni - w końcu stanie się rzeczywistym. Byłam okłamywana..przez takie tam różne..książki, tajmnicze cienie w lesie, motyle, takie tam różne jak mówię.. poezję, chmurki na niebie..okłamywana, że....A TU NIC. JAK MÓWIĘ. LUDZIE DEPCZĄ PO TYM WSZYSTKIM I NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ.

mruczanka : :